Reklama
https://www.ceo-odnawialna.pl/

Bezemisyjne pojazdy pozadrogowe

W świecie maszyn pozadrogowych – czyli m.in. ładowarek, koparek czy wozideł – alternatywne źródła napędu robią coraz większą karierę. Mają swoje zalety – są cichsze i często także tańsze w utrzymaniu. Jaka jest rynkowa oferta bezemisyjnych sprzętów?

Bezemisyjne pojazdy pozadrogowe
Bezemisyjne pojazdy pozadrogowe [źródło: www.elektromobilni.pl]

Dźwięk i zapach pracy spalinowych silników wysokoprężnych nieodłącznie kojarzy się z placem budowy albo pracami na wysokościach, ziemnymi czy rolniczymi. Przyjęło się, że motor na olej napędowy jest najbardziej wydajny i najlepiej nadający się do koparek, ładowarek, spychaczy i innych sprzętów tego typu. Czasy powoli się jednak zmieniają. Tak jak na parkingach można spotkać coraz więcej samochodów elektrycznych, tak samo i „w pracy” powoli zaczynają pojawiać się sprzęty na prąd.

Elektromobilność w ciężkim sprzęcie ma swoje zalety

Mniejszy hałas, brak zadymienia i wibracji, a także kwestie czysto ekonomiczne – łatwość i korzystna cena ładowania (w większości przypadków), jak również mniejsza liczba części, prostsza konstrukcja i brak konieczności pilnowania np. terminów wymiany oleju. Oto zalety przejścia na maszyny pozadrogowe EV. Wady to, póki co przede wszystkim cena zakupu. Wielu przedsiębiorców ma także obawy na temat czasu pracy na jednym ładowaniu, sieci serwisowej czy odporności sprzętu na trudne warunki, choć najczęściej nie są one uzasadnione. Sprawdźmy, jaka jest obecnie oferta rynkowa czołowych producentów w kwestii maszyn pozadrogowych z napędami alternatywnymi i zerknijmy, co wydarzy się w tej gałęzi rynku w najbliższej przyszłości.

Sprzęt wodorowy

Pojazdy elektryczne wydają się w tej chwili naturalną drogą rozwoju technologii tego typu, ale niektórzy producenci inwestują także w inne źródła ekologicznego napędu – przede wszystkim w wodór. Przykładem może być Hyundai. Ma na koncie już sprzęty elektryczne (np. w 2018 roku opracował wraz z firmą Cummins minikoparkę na prąd), a obecnie kończy pracę nad maszynami budowlanymi wykorzystującymi wodorowe ogniwa paliwowe. Mają trafić na budowy i do kopalni jeszcze w tym roku.

Pierwszą koparkę wodorową stworzyła w 2020 roku firma JCB. Nosi nazwę JCB 220X. Swoje badania w tym temacie prowadzą także Liebherr i Mahle. Te ostatnie firmy – działające we współpracy – nie stawiają jednak na wodorowe ogniwa paliwowe, a na opracowanie efektywnie działającego silnika spalinowego zasilanego wodorem. Ma mieć bardzo dużą pojemność skokową. Mahle Powertrain wykorzysta tu swoją technologię Magle Jet Ignition, pozwalającą na spalanie mieszanki wodorowo-powietrznej pod wysokim ciśnieniem dzięki przedkomorowemu urządzeniu zapłonowemu. Wodór znajdzie swoje zastosowanie m.in. w koparkach, spycharkach czy ładowarkach, także tych pracujących pod ziemią.

Podsumowanie

Tak jak i w przypadku samochodów, tak i świat maszyn pozadrogowych nie opiera się przejściu na alternatywne źródła napędu. Elektryczne sprzęty, póki co kosztują więcej, ale mogą mieć szczególnie dużo sensu w firmach, które zwykle dysponują przecież własnymi gniazdkami, ładowarkami i przyłączami, co pozwoli ograniczyć koszty. Są także cichsze i nie emitują drgań, co poprawia komfort pracy operatorów i… komfort życia sąsiadów, czyli osób, które mieszkają np. w okolicy prowadzonych prac budowlanych. Czy przyszłość maszyn tego typu jest elektryczna? A może wodorowa? Właśnie przyszłość to pokaże, ale już dziś widać, że wiodący gracze stawiają na innowacje.

Źródło: elektromobilni.pl

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz