.
Reklama
https://h2poland.com.pl/
.

Wsparcie tylko dla gigantów? Polskie firmy „na lodzie”. Apel PORT PC

28 września br. Polska Organizacja Rozwoju Technologii Pomp Ciepła „PORT PC” wystosowała apel do Ministra Waldemara Budy w związku z projektem rozporządzenia Ministerstwa Rozwoju i Technologii z 14 września 2023 r., które dotyczy publicznego wsparcia dla firm inwestujących w produkcję kluczowych technologii Net Zero w Polsce, w tym pomp ciepła i ich komponentów. Regulacje w tej sprawie były od kilku miesięcy z niecierpliwością wyczekiwane przez naszych przedsiębiorców. Dziś mówią oni o szoku i rozgoryczeniu – w projekcie rozporządzenia pojawił się bowiem zaporowy warunek minimalnej wartości inwestycji w kwocie aż 110 mln euro! Zdaniem PORT PC, wyklucza to z możliwości uzyskania wsparcia właściwie wszystkie polskie przedsiębiorstwa.

Wsparcie tylko dla gigantów? Polskie firmy „na lodzie”. Apel PORT PC
Wsparcie tylko dla gigantów? Polskie firmy „na lodzie”. Apel PORT PC

Sięgnijmy do genezy

Reklama
oknonet.pl

Warto wspomnieć, że projekt rozporządzenia Ministerstwa Rozwoju i Technologii dotyczący wsparcia produkcji kluczowych technologii Net Zero i komponentów w Polsce jest pochodną unijnych regulacji z 9 marca br., które z kolei mocno korespondują z innym ważnym aktem unijnym, będącym jeszcze w przygotowaniu – Net Zero Industry Act. To dzięki regulacjom unijnym z 9 marca br. wszystkie kraje UE uzyskały na czas określony – do 31 grudnia 2025 r., niedostępne wcześniej możliwości udzielania pomocy publicznej firmom, które inwestują w sektorach o kluczowym znaczeniu dla przejścia na gospodarkę o zerowej emisji netto. Pomoc ta może być udzielana w postaci bezpośrednich dotacji, ulg podatkowych lub korzyści kredytowych i obejmować krajowe inwestycje m.in. na rzecz:

  • produkcji urządzeń i sprzętu strategicznego, tj. baterii, paneli słonecznych, turbin wiatrowych, pomp ciepła i elektrolizerów,
  • produkcji kluczowych komponentów do tych urządzeń,
  • produkcji lub odzysku pokrewnych surowców krytycznych niezbędnych do wytwarzania ww. urządzeń i komponentów.

PORT PC, podobnie jak inne polskie stowarzyszenia reprezentujące przedsiębiorców z branży „zielonych” technologii, upatrywało w szybkim wdrożeniu tych regulacji w Polsce ogromnej szansy na rozwój i wzrost konkurencyjności krajowych firm, które uczestniczą w transformacji energetycznej. Dlatego też na początku lipca br. zainicjowało wystosowanie listu do Premiera Mateusza Morawieckiego z apelem o przyspieszenie działań na rzecz wsparcia produkcji kluczowych technologii Net Zero w Polsce, do którego przyłączyły się trzy inne organizacje z sektora „zielonych” technologii: Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej, Polskie Stowarzyszenie Magazynowania Energii oraz Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej Polska PV. Niestety, żadna z tych organizacji nie została później zaproszona do konsultacji projektu rozporządzenia Ministerstwa Rozwoju i Technologii w tej sprawie.

Zaporowa kwota nie dla polskich firm

Dziś, gdy projekt rozporządzenia MRiT dotyczący wsparcia produkcji kluczowych technologii Net Zero i komponentów w Polsce mamy gotowy, trudno jednak mówić o satysfakcji z działań podjętych przez branżę czy choćby połowicznym sukcesie. Co prawda można docenić szybkie rozpoczęcie prac nad uregulowaniem kwestii wsparcia, jednak niepokojący jest kierunek, w którym podążył zaprezentowany projekt – chodzi o określenie minimalnej kwoty kwalifikującej inwestycję do wsparcia publicznego na poziomie aż 110 mln euro!

Według PORT PC oraz wielu producentów pomp ciepła, takie podejście wykluczy ze wsparcia praktycznie wszystkich krajowych producentów pomp ciepła i komponentów, stanowiąc barierę dla większości krajowych inwestycji. Można również uznać, że projekt rozporządzenia jest adresowany jedynie do dużych, zagranicznych inwestorów, z całkowitym pominięciem małych i średnich polskich firm produkcyjnych zmagających się z wyzwaniami transformacji energetycznej. Oddajmy jednak głos producentom.

Mieliśmy nadzieję, ale nie na taką „pomoc”

Paweł Kostrzewa, współwłaściciel działającej od 1978 r. firmy Kostrzewa, producent kotłów na pellet drzewny, który ma w ofercie również pompy ciepła i chce rozwijać ich produkcję, mówi:

Mieliśmy ogromne nadzieje w związku z nowymi unijnymi regulacjami. Transformacja energetyczna na świecie przebiega bardzo dynamicznie i jak najbardziej chcieliśmy wsiąść do tego pociągu jako producent pomp ciepła i przyspieszyć nasz rozwój. Do tego potrzebna jest nam jednak pomoc. Dzięki niej moglibyśmy rozbudować nasz zakład do produkcji pomp ciepła na większą skalę, odpowiednio go wyposażyć pod względem maszynowym i zautomatyzować, powiększyć laboratorium oraz dział badań i rozwoju. Niestety, „pomoc”, która się pojawiła w postaci projektu rozporządzenia MRiT, to zdecydowanie nie jest takie wsparcie, na jakie mocno czekała cała firma. Nikt też z nami tego nie konsultował. Czujemy ogromne rozczarowanie.

Rozgoryczenia nie kryje również Paweł Jura, prezes polskiej firmy Tech-Sterowniki, produkującej urządzenia elektroniczne, w tym podzespoły do pomp ciepła:

Wdrażanie nowych produktów do pomp ciepła wymaga od nas ogromnego nakładu pracy, przede wszystkim po stronie programistów. Te dofinansowania i inne formy wsparcia przewidziane w regulacjach unijnych byłyby więc dla nas bardzo korzystne, bo dzięki nim moglibyśmy stworzyć nowe, lepsze oprogramowania zmniejszające zużycie energii czy usprawniające działanie pomp ciepła i instalacji. Inwestowanie w oprogramowanie, przy dzisiejszych cenach i kosztach zatrudnienia programistów, to są bardzo duże kwoty. Jednak kwota graniczna wsparcia inwestycji w wysokości 110 mln euro, czyli około 500 mln zł, podana w rozporządzeniu MRiT jest dla nas nie do przyjęcia. To nie ten pułap. Absolutnie nie stać nas na to, aby realizować takie inwestycje i właściwie nie ma takiej potrzeby. Dodam, że rocznie średnio inwestujemy około 10 mln zł.

Krzysztof Kołton, prezes liczącej sobie już 40 lat firmy Kołton, która produkuje kotły, a od kilku lat również pompy ciepła stworzone we współpracy z AGH w Krakowie, dobitnie podsumowuje propozycję dotyczącą kwoty granicznej:

Te 110 mln euro to jest próg wejścia, który nie pozwala w ogóle polskim producentom skorzystać z tego wsparcia. To raczej propozycja dla kilku dużych koncernów z zagranicznym kapitałem. Szkoda, bo liczyliśmy, że projekt rozporządzenia będzie uszyty na miarę naszych potrzeb – małych i średnich polskich firm, które chcą się rozwijać. Liczyliśmy też na zrozumienie i wsparcie polskiego rządu.

Warto zauważyć, że faktyczne zawężenie adresatów rozporządzenia MRiT jedynie do dużych firm, które stać na potężne inwestycje na kwotę ponad 110 mln euro, wyraźnie koliduje z kierunkiem, jaki obrano w regulacjach unijnych z 9 marca br. ws. pomocy publicznej. Małe i średnie lokalne firmy inwestujące w rozwój przemysłu Net Zero zostały tam dodatkowo wyróżnione, mogąc liczyć na procentowo wyższe wsparcie. I tak, w przypadku dotacji oraz inwestycji zlokalizowanych na większości obszaru Polski, regulacje unijne wskazują, że wsparcie dla dużych firm może sięgać do 35% kosztów kwalifikowanych, jednak, gdy inwestycję realizuje małe przedsiębiorstwo, intensywność pomocy może być wyższa o 20 p.p., a gdy jest to średnie przedsiębiorstwo – o 10 p.p.

Jaka powinna być realna kwota graniczna?

PORT PC w swoim apelu ws. zmian w projekcie rozporządzenia MRiT skierowanym do Ministra Waldemara Budy wskazuje na konieczność znaczącego zmniejszenia minimalnej kwoty inwestycji kwalifikującej się do publicznego wsparcia, proponując 10 mln euro dla inwestycji mających na celu produkcję urządzeń i sprzętu strategicznego z zakresu technologii Net Zero oraz 2 mln euro dla inwestycji związanych z produkcją kluczowych komponentów do tych urządzeń. Producenci oczekują jednak bardziej radykalnych cięć.

Aby postawić nowy zakład, który będzie produkował kilkadziesiąt tysięcy pomp ciepła rocznie, są nam potrzebne fundusze na poziomie 100-200 mln zł − stwierdza Paweł Kostrzewa. − Jednak, aby te pieniądze można było wydać jednorazowo na inwestycję, to trzeba mieć pewność, że rynek przyjmie wyprodukowane urządzenia. W tej chwili mamy na naszym rynku taką sytuację, że nie wiemy, czy na wyprodukowane pompy ciepła zdobędziemy klienta w tym roku, czy za rok, dlatego bardzo trudno odważyć się na postawienie dużego zakładu za 100 czy 200 mln zł. Projekt rozporządzenia powinien więc zostać zmieniony w taki sposób, aby każde polskie przedsiębiorstwo, mniejsze czy średnie, które chce skorzystać z pomocy publicznej rozwijając produkcję urządzeń zeroemisyjnych czy komponentów, mogło to robić odpowiednio do swoich możliwości i w miarę rozwoju rynku. Projekt powinien więc być elastyczny. Jeśli miałbym podać wysokość granicznej kwoty, to proponuję symbolicznie – 1 mln euro.

Ja również dałbym szansę mniejszym producentom i zaproponował bardzo niski próg wejścia, np. 1 mln euro – potwierdza Krzysztof Kołton. – Zwiększyłbym też intensywność dofinansowania dla mniejszych firm, a jednocześnie okroił kwoty maksymalnych dotacji, bo one są przewidziane dla wielkich koncernów. Tylko tak można zmniejszyć dystans inwestycyjny. Poza tym im większej liczbie naszych firm da się szansę rozwoju, tym więcej polskich firm osiągnie sukces.

Podobną kwotę wskazuje Paweł Jura:

Myślę, że w przypadku inwestycji w produkcję komponentów to powinna być kwota rzędu kilku mln zł, np. 5 mln zł. Pozwala ona już na napisanie mniejszych programów, np. do sterowników pomp ciepła. Oczywiście, jeśli zapotrzebowanie na komponenty pomp ciepła będzie wzrastać, to wtedy byłaby potrzebna dodatkowo fabryka. Wówczas kwoty inwestycji mogą wzrosnąć, ale dalej będziemy oscylować w granicach 10-20 mln zł, a nie 500 mln zł.

Czy umyka nam szansa na stanie się liderem?

Paweł Lachman, prezes zarządu PORT PC, wielokrotnie podkreślał, że Polska ma szansę być europejskim liderem w produkcji technologii Net Zero, w tym pomp ciepła i komponentów. Jednocześnie ostrzegał:

Opieszałość we wdrażaniu unijnych regulacji w sprawie pomocy publicznej czy brak wsparcia dla polskich firm spowoduje jednak, że będą one zmuszone do rywalizacji na rynkach europejskich na nierównych warunkach. Ryzyko nierównej rywalizacji oraz utraty przez polskie firmy wypracowanej przez lata pozycji może dotyczyć także rynku krajowego.

Robert Galara, prezes polskiej firmy Galmet o ponad 40-letniej historii, oferującej m.in. pompy ciepła i zestawy solarne, dziś tak komentuje projekt rozporządzenia MRiT ws. pomocy publicznej dla firm

Nie znam przedsiębiorcy z branży OZE w Polsce, który ma doświadczenie w produkcji i byłby w stanie unieść finansowo (ale i zabezpieczyć) 20-30 mln euro na taką inwestycję. Co dopiero mówić o progu 110 mln euro! A więc nasuwa się pytanie: dla kogo powstało to rozporządzenie? Jeśli pozostanie ono w takim kształcie, ściągniemy do Polski wielkie inwestycje, firm zagranicznych, które owszem, zatrudnią Polaków, ale nie przyczynią się w żaden sposób do budowy polskiego PKB. A polska produkcja pomp ciepła, która stanowi obecnie zaledwie około 5% rynku po prostu się zamknie – przewiduje Robert Galara. I dodaje − Choć wzmocnienie lokalnej produkcji jest długo wyczekiwanym krokiem, nie można w tym przypadku mówić o wsparciu polskich producentów. Wystarczy spojrzeć na proporcje. Zagraniczne koncerny zapowiadają produkcję np. 100 tys. pomp ciepła rocznie na początek, a w planach niektóre nawet 1,5 mln rocznie. Dla polskiego przedsiębiorcy wzrost z 1000 do 1500 sztuk rocznie to wielki sukces. Ogółem zaś polscy producenci razem wzięci wytwarzają około 10-15 tys. pomp ciepła rocznie. Potrzebne jest wsparcie, ale na zdecydowanie niższym poziomie ryzyka inwestycyjnego – podkreśla Galara.

Obecnie nasza firma oferuje swoje produkty i na rynku polskim i na eksport − zaznacza Paweł Jura. − Publiczne wsparcie z pewnością dałoby nam możliwość bardziej intensywnego rozwoju i zwiększenia ekspansji na zagraniczne rynki, nie tylko europejskie, jednak obecny projekt rozporządzenia tworzy sytuację odwrotną. − Stawia więc ważne pytanie − Jeżeli teraz ogromne fabryki powstające w Polsce dostaną publiczne wsparcie, a my nie, to jak dalej mamy z nimi konkurować?

Co warto docenić w rozporządzeniu i propagować?

Jak podkreśla Paweł Kostrzewa, bardzo pozytywnym aspektem rozporządzenia MRiT jest to, że wprowadza ono znaczące uproszczenie procedur.

Firmy ubiegające się o wsparcie mają tu zaledwie 4 strony wniosku. Dla przykładu podam, że starujemy teraz w innym projekcie, starając się pozyskać środki na szkolenie uczniów. Wniosek w tej sprawie ma aż 80 stron. Formularz wniosku dołączony do rozporządzenia MRiT jest więc nie tylko dużo krótszy, ale i bardzo prosty. To duża pomoc dla firm, szkoda tylko, że nie dla małych i średnich przedsiębiorstw.

Ten wniosek to jest coś pięknego – potwierdza Krzysztof Kołton. – Ubiegaliśmy się już o wsparcie np. z funduszy unijnych na rozbudowę zakładu czy z bonów na innowacje, na dużo mniejsze kwoty, i zawsze musieliśmy tworzyć tzw. elaboraty, posiłkując się zewnętrznymi firmami doradczymi. A tu mamy wniosek na „ciężką” kasę na 4 stronach, prosty i przejrzysty.

Dodatkową korzyścią wynikającą z regulacji unijnych jest to, że wsparciu finansowemu firm powinno towarzyszyć znaczące uproszczenie procedur związanych z jego pozyskaniem, aby przyspieszyć realizację inwestycji. W ocenie przedsiębiorców, formularz wniosku proponowany w rozporządzeniu MRiT został wzorcowo opracowany – w sam raz na potrzeby mniejszych i średnich podmiotów, choć, co wszyscy zgodnie podkreślają, samo rozporządzenie zdaje się mieć innych adresatów. Znaczące uproszczenie wniosku o wsparcie powinno więc stać się standardem we wszystkich projektach skierowanych do polskich przedsiębiorców.

Źródło: PORT PC

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz